Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Migaffki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Migaffki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2017

Tak naprawdę to zimy mogłoby nie być



Każda pora roku ma w sobie jakiś magnes, który sprawia, że nie można się jej doczekać. Zimą kocham narty, łyżwy, zjazdy na byle czym, a w domu rozgrzewająca herbatę z syropem malinowym, imbirem i pomarańczą oraz książki na długie wieczory. Lubię białe święta, choć takie kojarzą mi się raczej z dzieciństwem, bo obecnie zima hojnością nie powala w kwestii śniegu w Boże Narodzenie. I lubię w zimie jej końcówkę z pierwszymi podrygami wiosny. Ale tak naprawdę to zimy mogłoby nie być.

czwartek, 26 stycznia 2017

Mała czarna



Nic efektywniej człowieka nie postawi na nogi niż mała czarna. Choćby człowiek spał snem kamiennym, po sobotnim melo, a nawet nieprzespanej nocy z powodu niemowlaka. Czy to mężczyznę czy kobietę czy dzieciaka nawet - mała czarna obudzi w sekundę. Wystarczy, że muśnie go raz swoim wilgotnym, subtelnym muśnięciem, a on już wie, że więcej oka nie zmruży. Choćby się człowiek opędzał i pchał głowę pod poduszkę w ramach protestu, że rano jest zbyt rano - mała czarna nie odpuści dopóki nie wstaniesz.

piątek, 4 listopada 2016

Nie rozumiem rodziców, którzy przechwalają się swoimi dziećmi



Dziecko to takie osiągnięcie! Efekt naszych niezmierzonych zasług, mądrość wyssana z mlekiem matki, zdolności zakotwiczone w genach. Duma milion, rodzicielski zen, satysfakcja gwarantowana. Rodzice urobieni po łokcie, a te ich dzieci takie wypacykowane, wyuczone, wymądrzone jedno bardziej od drugiego. Które bardziejsze? Które lepsiejsze? Które bardziej "już umiejące"? Nachwalić się nie można, że one takie idealne i błyszczące. Jak to wychuchane, wypielęgnowane, pozapisywane na zajęcia dodatkowe. Od pierwszego zęba skazane na najlepszość!

A ja tylko tak bardzo nadziwić się nie mogę. Tym gloryfikacjom, tym przechwałkom ostentacyjnym, tym wychowawczym zapieprzem. Że te rodzicielki takie pękające z dumy, wkładające tyle energii w konkurs boskości dziecka. Po co to wszystko?

wtorek, 3 listopada 2015

Listopadowe światełka

Pięknie wyglądają cmentarze początkiem listopada. Melancholijnie, ale pięknie. Tysiące światełek rozściela nad nimi łunę, którą podziwiamy, zbliżając się do nich wieczorną, mroczną drogą. Ale zanim dotrzemy do tych rozświetlonych placów, raz po raz spotykamy pojedyncze punkty, których zwykle przy drogach nie widać. Krzywe, niewidoczne wśród traw krzyże, teraz podkreślane blaskiem zniczy przyprawiają o dreszcz i przejmujący smutek. Zakręty, przydrożne rowy, ruchliwe skrzyżowania, przy których są ustawione uświadamiają nam jak wielu brawurowych kierowców pozbawiło życia niewinnych ludzi. Jak wielu bezmyślnych lekkoduchów wdarło się z impetem na przejście dla pieszych i wyprzedzało na czerwonym.


Ale także jak wiele niefrasobliwych osób straciło życie przez własną głupotę.

niedziela, 29 marca 2015

Poczytaj coś dobrego

Spodobał mi się ten ShareWeek. To takie przyjemne uczucie, gdy piszę, że ktoś robi świetną robotę przekazując światu coś wartościowego i/lub interesującego. Podczas zabawy w SW polecałam 3 blogi, ale przecież nie tylko do nich zaglądam. Czasu na czytanie internetów mam coraz mniej, ale w każdym tygodniu wpadnie mi w oczy jakiś fajny tekst zasługujący na share. W ostatnich dniach wpadły mi te:

poniedziałek, 2 marca 2015

Gdzie by się tu przeprowadzić?

O tym, że przyjeżdżamy do rodziców, aby zamieszkać u nich tylko na chwilę wiedzieliśmy od początku. Nie mogliśmy tylko określić jak długa będzie ta chwila i dokąd ostatecznie zdecydujemy się przeprowadzić na tak zwane "swoje". Od lat moje serce wyrywało się do Krakowa, więc przez długi czas planowaliśmy tam właśnie osiąść. Teraz, kiedy nadszedł czas konkretnego rozglądania się za najlepszą miejscówką okazało się, że mamy sporo wątpliwości, a do tego w grę zaczęło wchodzić jeszcze jedno miasto - Wrocław.

piątek, 27 lutego 2015

Sława i zniesławienie.

Blask, szyk, bogactwo. Oni skąpani w splendorze, klejnotach i sławie. A wśród nich Polacy i "Ida". Obraz, który miał traktować o ciszy i kontemplacji rozszedł się donośnym echem wśród szczytów Hollywood. To było wspaniałe wyróżnienie dla polskiej kinematografii, świat klaskał, a Oscar bił blaskiem po oczach. Po pełnej glorii ceremonii można było pomachać widowni, zwinąć spod stóp czerwony dywan i przyjrzeć się bliżej rzeczywistości spoza Olimpu celebrytów.

A rzeczywistość wygląda całkiem ... polsko i prezentuje zupełnie przeciwny punkt widzenia.