Macierzyństwo nie sprzyja czytelnictwu. Przeważnie po prostu nie mam czasu na kartkowanie książek, a jeśli już czas się pojawia to albo brakuje sił, albo lektura jest tylko jedną z opcji. Nie mniej jednak, ceniąc sobie szereg zalet i przyjemności płynący z czytania, staram się wyszukiwać przynajmniej krótkie chwile, żeby przerzucić choćby dwie - trzy strony, albo zamieniam czas (który mógłby być bezproduktywny) na kilkadziesiąt minut z lekturą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To inspirujące!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To inspirujące!. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 13 lutego 2018
Książki przeczytane w 2017 roku
Macierzyństwo nie sprzyja czytelnictwu. Przeważnie po prostu nie mam czasu na kartkowanie książek, a jeśli już czas się pojawia to albo brakuje sił, albo lektura jest tylko jedną z opcji. Nie mniej jednak, ceniąc sobie szereg zalet i przyjemności płynący z czytania, staram się wyszukiwać przynajmniej krótkie chwile, żeby przerzucić choćby dwie - trzy strony, albo zamieniam czas (który mógłby być bezproduktywny) na kilkadziesiąt minut z lekturą.
środa, 31 maja 2017
Dzień Dziecka oryginalnie i artystycznie, czyli po naszemu
Kilka tygodni temu kupiliśmy skarbonki na dziecięce marzenia. M&M od razu wiedziały, że te marzenia nazywają się rolki [dla Meli] i Księżniczka Celestia ze świecącymi skrzydłami [dla Mery]. Marzenia dzieciństwa są takie cudowne, a ich spełnienie zostaje we wspomnieniach na długie lata. Pamiętam jak z siostrami zbierałyśmy drobniaki, żeby kupić sobie wieżę stereo. Odkładałyśmy drobne, które zostawały rodzicom z zakupów, odkładałyśmy grubsze pieniądze, które dostawałyśmy na urodziny i chociaż składanie grosza do grosza szło mozolnie to byłyśmy wytrwałe i konsekwentne. A wszystko po to, żeby w naszym pokoju nareszcie wybrzmiała muzyka. Rodzice nigdy nie powiedzieli nam, że może lepiej kupić coś praktycznego: może nowe buty, może plecak, może coś do szkoły. Wtedy z kasą było krucho, ale pozwolili nam na to nasze marzenie, a na koniec, kiedy poszliśmy do sklepu i okazało się, że brakuje jeszcze kilkudziesięciu złotych - nie kazali nam czekać i oszczędzać jeszcze dalej, tylko dołożyli nam do pełnej sumy. Dlatego od początku wiedzieliśmy, że cokolwiek sobie wybiorą M&M, my nie będziemy się mieszać ani przekonywać ich do czegoś innego.
niedziela, 26 marca 2017
Share week 2017, czyli blogi, które polecam
Share week to mega pozytywna i inspirująca inicjatywa, już nie mogłam się jej doczekać! Polega na polecaniu twórców internetowych, których podglądamy i podczytujemy, i którzy wnoszą coś do naszego życia. Dzięki temu można odkryć wyjątkowych, ciekawych ludzi i przy okazji naładować akumulatory do pracy przy własnych projektach. Po pełen opis akcji odsyłam na blog Andrzeja Tucholskiego, bo nikt lepiej nie wyjaśni zamysłu i zasad tego wydarzenia niż sam autor.
Zabierzmy się do dzieła!
piątek, 22 kwietnia 2016
"Moje najmojsze" - czyli o tym, że dzieci też potrzebują mieć coś własnego
Kto ma dziecko, ten wie jak wygląda prawo własności według kilkulatka:
to, co trzymam w ręce jest MOJE
to, czego chcę jest MOJE
to, na co patrzę jest MOJE
to, co się popsuło jest TWOJE
A my obserwujemy te zachowania i tylko kombinujemy jak ten egoizm dziecka poskromić i jak wpoić mu cnotliwe umiejętności dzielenia się. Tylko czy to naprawdę konieczne?
środa, 9 grudnia 2015
Nieidealnie znaczy najlepiej. Czyli Agaffamilijna manufaktura ozdób świątecznych!
Jedno z moich ukochanych słów to razem. On, One, ja. My. Celebruję naszą wspólną krzątaninę - świąteczną tak jakoś najbardziej - nawet jeśli wiąże się ze spotęgowanym wysiłkiem, dłuższym czasem przygotowań i niedoskonałością wykonania. Właśnie wtedy, kiedy nie jest idealnie, to to ma swój unikalny charakter. Bo prawdziwe piękno i sens tkwi w tym magicznym razem.
poniedziałek, 23 listopada 2015
Najpiękniejsze, własnoręcznie wykonane Kalendarze Adwentowe
Rok rocznie witamy listopad skargami na falstart przedświąteczny w sklepach i telewizorach. Że jeszcze znicze nie zgasły, a lampki na choinkach już świecą. Wioski mikołajowe w galeriach rozłożone, Last Christmas uwiera w uszy, półki sklepowe spuchnięte od czekolad pt: 'Merry Christmas'. I jeszcze tiry Coca-Coli wjechały między reklamy. A mi to wszystko nie przeszkadza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

