- Mamo, kto zmarł? - Mery się nie patyczkuje, tylko wali prosto z mostu bez ostrzeżenia, że rozmowa grozi zejściem na zawał. A pytania znienacka o czyjąś śmierć podczas rutynowego posiedzenia na sedesie w łazience w domu prababci właśnie do takiego finiszu mogą doprowadzić. Ko zmarł? - myślę, kto mógł umrzeć? Z prędkością Pendolino wertuję w głowie fakty z niedalekiej przeszłości i żadne śmiertelne wydarzenie mi do głowy nie przychodzi. Ostatnio odszedł pradziadek, ale to już prawie 1,5 roku temu, w dodatku we Wrocławiu, w którym od prawie roku nie byliśmy. Co ją naszło tak ni stąd ni zowąd? Odpowiadam więc niepewnie, że nikt i dopytuję jeszcze bardziej niepewnie czemu pyta. A ona mi na to: Bo tak czuję. W moim sercu.
wtorek, 21 lutego 2017
piątek, 17 lutego 2017
Tak naprawdę to zimy mogłoby nie być
Każda pora roku ma w sobie jakiś magnes, który sprawia, że nie można się jej doczekać. Zimą kocham narty, łyżwy, zjazdy na byle czym, a w domu rozgrzewająca herbatę z syropem malinowym, imbirem i pomarańczą oraz książki na długie wieczory. Lubię białe święta, choć takie kojarzą mi się raczej z dzieciństwem, bo obecnie zima hojnością nie powala w kwestii śniegu w Boże Narodzenie. I lubię w zimie jej końcówkę z pierwszymi podrygami wiosny. Ale tak naprawdę to zimy mogłoby nie być.
poniedziałek, 13 lutego 2017
I want to wake up in a city that doesn't sleep
Od 2 miesięcy mieszkamy na nowych śmieciach. Przez pierwsze dni budziła mnie beztroska myśl, że mam już wszystko. Ziściło się jedno z najważniejszych marzeń - własne M4, urządzone przez nas, dokładnie według naszych zachcianek. Budziłam się w oparach szczęścia, jakbym osiągnęła nieśmiertelność. Upajałam się spokojem i nic-nie-muszeniem. Odpoczywaliśmy razem i ocieplaliśmy mury mieszkania ciepłem ogniska rodzinnego.
czwartek, 26 stycznia 2017
Mała czarna
Nic efektywniej człowieka nie postawi na nogi niż mała czarna. Choćby człowiek spał snem kamiennym, po sobotnim melo, a nawet nieprzespanej nocy z powodu niemowlaka. Czy to mężczyznę czy kobietę czy dzieciaka nawet - mała czarna obudzi w sekundę. Wystarczy, że muśnie go raz swoim wilgotnym, subtelnym muśnięciem, a on już wie, że więcej oka nie zmruży. Choćby się człowiek opędzał i pchał głowę pod poduszkę w ramach protestu, że rano jest zbyt rano - mała czarna nie odpuści dopóki nie wstaniesz.
wtorek, 20 grudnia 2016
Kolęda dla tęczowego Boga
Przed kilkoma dniami na rynku muzycznym pojawił się nowy utwór Grzegorza Turnaua i Magdy Umer "Kolęda dla tęczowego Boga". Oprócz licznych słów zachwytów nad ujmującym tekstem pojawiły się także głosy, że artysta upolitycznił swoją twórczość, szeregując Aleppo między Bracką a Vis a vis. Wielu fanów pisało w sieci, że zawiodło się tym krokiem oraz że nie niesie on niczego dobrego. Czy rzeczywiście wkroczenie na tak śliski grunt jest faux pas i czynem niepożądanym? Pierwsze co przyszło mi do głowy to inne dzieła znanych twórców ocierające się o politykę i temat wojny.
czwartek, 15 grudnia 2016
Tymczasem ktoś spuścił pierwszy tego dnia łomot swoim dzieciom...
Mery obudziła nas serią buziaków pomieszanych z kopniakami. Nie interesowało jej przeglądanie książek ani nawet zabawa najnowszym fantem od Mikołaja. Chciała nas. Bezwzględnie, teraz. Stanowczo odrzucała propozycję pospania jeszcze 5 minut. Mela pokręciła się jeszcze i zwinęła w kokon pod moją pachą, a Mery kicała nad nami w ferworze poranka. Była tak naelektryzowana jak ja byłabym po trzech kawach z Gerogem Clooneyem. Otwielamy pacuskę! - zawołała, popędziwszy odcinać kolejny kawałek kalendarza adwentowego. Wnętrze paczuszki, wypełnione wizją oglądania bajek świątecznych wybudziło Melę i teraz już we dwie cuciły nasze rodzicielskie dętki. Wstaliśmy poczochrani, zachrypnięci, ale zakochani w tych dwóch wulkanach, rozlewających na nas lawy energii, która nie wiadomo skąd się brała.
W tym czasie ktoś inny, gdzieś kilometry od nas spuścił pierwszy tego dnia łomot swoim dzieciom.
czwartek, 8 grudnia 2016
Jedna sekunda później
Nigdy bym się nie spodziewała, że stanę się sławna. Fakt, byłam popularna w szkole, byłam jedną z "tych lepszych", z którymi warto było trzymać i jarałam się tym splendorem. Nie zabiegałam specjalnie o to by być rozpoznawalną w mediach, żeby o mnie pisano i śledzono każdy mój ruch, ale w końcu stało się. Moje życie zmieniło się diametralnie, każdy się mną interesuje, zaczepia, pyta. Nie brakuje też hejtu i namolności - nieodłącznych elementów popularności. Są tacy, którzy mnie bezlitośnie oceniają i nienawidzą, ale i tacy, którzy mnie w tym żałują i stają po mojej stronie. Gazety piszą w nagłówkach "młoda, piękna", opisują moją nienaganną przeszłość i antycypują o mojej przyszłości. Stałam się także twarzą kampanii dotyczącej bezpieczeństwa na drogach i ważnym symbolem dla nastoletnich kierowców. Właściwie to dla wszystkich kierowców, nie tylko młodych. Szkoda tylko, że moja twarz w tej kampanii jest cała we krwi. Szkoda, że to przez wypadek, jaki spowodowałam. Szkoda, że przez czyjąś śmierć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



