Strony

Dlaczego Mikołaj nie powinien przynosić dzieciom prezentów?

Od kilku lat wzrasta przekonanie rodziców, że Mikołaj nie powinien angażować się w sprawy rodziny i przynosić dzieciom prezentów. W końcu on jest fikcją, ewentualnie echem przeszłości, a rodzice okłamują dzieci pozwalając im myśleć, że on we własnej osobie jeździ po niebie saniami i przeciska się przez kominy. Co więcej, listy, które małe łapki smarują z namaszczeniem docierają punktualnie do jego tajnej bazy. A święty jest w stanie spełnić wszystkie pozostawione w nich nadzieje w jedną noc. To niebywałe, absurdalne wręcz i grozi gorzkim zetknięciem się z przyziemną prawdą.

foto blog.silive.com

Najpiękniejsze, własnoręcznie wykonane Kalendarze Adwentowe

Rok rocznie witamy listopad skargami na falstart przedświąteczny w sklepach i telewizorach. Że jeszcze znicze nie zgasły, a lampki na choinkach już świecą. Wioski mikołajowe w galeriach rozłożone, Last Christmas uwiera w uszy, półki sklepowe spuchnięte od czekolad pt: 'Merry Christmas'. I jeszcze tiry Coca-Coli wjechały między reklamy. A mi to wszystko nie przeszkadza.

Pomysły na prezenty, które nie są zabawkami

W okolicy grudnia ub. roku zaczęliśmy usuwać z pokoju dzieci zabawki. Pokój dosłownie tonął w pluszakach, grach, klockach i grających przedmiotach. Zauważyliśmy też, że pomimo takiej ilości i rozmaitości zabawek dzieciaki ciągle snuły się nie wiedząc czym się zająć. Wtedy doszliśmy do wniosku, że to nagromadzenie wszystkiego i wieczny bałagan wprowadza je w konsternację i zabija kreatywność. Zaczęliśmy więc sukcesywne wietrzenie, a po kilku tygodniach uzyskaliśmy całkiem sporą, jasną przestrzeń, którą można było wykorzystać do twórczej zabawy. To posunięcie było szczytem słuszności, ale zrodziło się pytanie: jakie prezenty będą odpowiednie dla dzieci, aktualnie przebywających na odwyku zabawkowym? Zbliżały się urodziny Amelki, nastepnie Wielkanoc i Dzień Dziecka. Teraz na horyzoncie majaczą Mikołajki i Choinki. a przecież goście [ani my] nie przyjdą na żadną okazję z pustymi rękami. Choćbyśmy ich błagali i torturowali - 'Jak to bez prezentu dla dziecka? Never!'. I z takich właśnie potrzeb powstała lista prezentów, które nie są zabawkami, ale również sprawią maluchom mnóstwo przyjemności. Przy okazji stawimy czoło złemu i brzydkiemu konsumpcjonizmowi.

Teraz pytanie: czy dzieci się ucieszą? Wiadomo, im młodsze dziecko, tym łatwiej dać praktyczny prezent, bo ono nie ma jeszcze wygórowanych wymagań. Natomiast przy starszaku wystarczy tylko tę kwestię dobrze rozegrać. My na przykład uprzedziliśmy dzieci o kilku prezentach i daliśmy im możliwość wyboru wzoru, koloru, deseniu. Jeśli dziecko jest przygotowane na to, że dostanie taki hiper przytulny, kosmiczny, magiczny, wybrany, uszyty tylko dla niego i jego wodnych przygód ręcznik - to nic na świecie nie będzie w stanie mu dorównać.

Jeśli Wy też z jakiegoś powodu chcecie ograniczyć zabawki u Waszych dzieci, lub świrujecie w natłoku wpisów z kategorii 'Milion najlepszych zabawek, które twoje dziecko musi dostać na Mikołaja', ale chcecie czymś obdarować maluchy to pomyślcie nad alternatywami. Oto kilka moich propozycji, które sprawdzą się w roli prezentów [nazwy pracowni i sklepów są podlinkowane, więc klikajcie bez ograniczeń, żeby zobaczyć ich pełną skarbnicę]:

Wychowałam High Need Baby

Dopadają mnie czasami takie dni jak dziś, gdy ból lub choróbsko wysiorbują moją życiową energię niczym żul tanie wino. Muszę wtedy runąć na łóżko kilka razy w ciągu dnia [całodziennie nie ma szans, bo dom by runął razem ze mną] i nareperować strzępki nadwątlonych sił. Wtedy, wyobraźcie sobie przychodzi do mnie dziecko moje 3,5-letnie. Można by pomyśleć, że zaczyna zrzędzić, domagać się hulanek i mieć gdzieś, że w trakcie wyzionę ducha. Mogłoby, dzieci tak mają, ale ono robi coś innego. Siada obok mnie na łóżku i czyni rzeczy nadprzyrodzone. Szeptem anioła pyta jak się czuję i deklaruje, że się mną zaopiekuje. Głaszcze mnie przy tym najczulej jak potrafi, całuje, przytula, dopytuje czy mi lepiej [Ba! Proste, że lepiej!]. Kiedyś oferowała, że pójdzie zrobić mi herbatkę, żebym wyzdrowiała. I naprawdę szła! Z Mężnym zaparzali z pomarańczą, miodem i syropem malinowym - tak jak lubiłam, przynosili, dumni tacy, że pomagają. Dziś zrobiła coś jeszcze. Rzekła do mnie miękko: 'mamo, odpoczywaj, leż sobie tu', a do siostry: 'chodź, Marysiu, niech mama sobie odpocznie' i zabrała ją do pokoju. Poszły, bawiły się same. Bezinteresownie. Jak w bajce. Jej najszczersze na świecie wyrazy troski i empatii wgniotły mnie w materac i stopiły moje serce. Dziecko ... takie małe przecież ... 3,5-letnie.

Dziecko się ciebie nie słucha? To dobrze. Nie musi.

- Jeśli tego nie posprzątasz to jutro nie dostaniesz nic słodkiego!
- Dlaczego mówisz w ten sposób do dziecka?
- Bo ono się w ogóle nie chce słuchać!

Tego typu zażalenia rodziców na swoje 'niegrzeczne' dzieci stały się już sztampowym elementem wychowania. Tak głęboko wsiąkły w naszą codzienność, że nikt nie widzi w nich niczego niewłaściwego. 'Niegrzeczność' i 'nieposłuszeństwo' są piętnowane u małych ludzi, a często także uwypuklane publicznie. Stało się to normą.

Tymczasem to NIE JEST NORMA.

Listopadowe światełka

Pięknie wyglądają cmentarze początkiem listopada. Melancholijnie, ale pięknie. Tysiące światełek rozściela nad nimi łunę, którą podziwiamy, zbliżając się do nich wieczorną, mroczną drogą. Ale zanim dotrzemy do tych rozświetlonych placów, raz po raz spotykamy pojedyncze punkty, których zwykle przy drogach nie widać. Krzywe, niewidoczne wśród traw krzyże, teraz podkreślane blaskiem zniczy przyprawiają o dreszcz i przejmujący smutek. Zakręty, przydrożne rowy, ruchliwe skrzyżowania, przy których są ustawione uświadamiają nam jak wielu brawurowych kierowców pozbawiło życia niewinnych ludzi. Jak wielu bezmyślnych lekkoduchów wdarło się z impetem na przejście dla pieszych i wyprzedzało na czerwonym.


Ale także jak wiele niefrasobliwych osób straciło życie przez własną głupotę.