Kto pyta nie błądzi. Najwyżej zostaje wyśmiany.



Na facebookowej tablicy pojawiło się pytanie o powody, dla których nie należy pozwalać dziecku biegać nago po plaży. To jedno krótkie zdanie, jedno proste pytanie doczekało się błyskawicznej reakcji i - niekoniecznie merytorycznych - komentarzy: od niedowierzania, że ktoś może zadać takie pytanie po daleko idące opinie na temat osoby proszącej o poradę.

A ja nie mam pojęcia co w tym pytaniu jest niewłaściwego i skąd tyle nieżyczliwych dusz, które zdecydowały się dorzucić swoje 3 grosze do dyskusji - czy też do fontanny złośliwości.

Ludzie z balastami



Spotkasz ich wszędzie: na ulicach, w poczekalniach, w autobusach, na wakacjach i w przydomowych podwórkach. Jedni są przygarbieni, a na szarych twarzach mają wymalowane zmęczenie rutyną i obowiązkami. Drudzy kipią stresem i adrenaliną, przebywają w ciągłym pędzie i wyróżnia ich brak rachuby czasu. Trzeci są postępowi, ogarniają trendy technologiczne i są zaprogramowani na instalowanie ich w głowach młodszych pokoleń.

Każdy z nich zawsze ma ze sobą balasty, które najchętniej podrzucałby komuś jak kukułcze jajo, a przyjmował z powrotem tylko w dogodnych momentach. W niektórych dniach - wcale. Ale nie jest to realne, więc chodzą z nimi wszędzie. A one ciągle męczą: "mamo,  a długo jeszcze?", "tato, nudzę się" albo ciągle się kręcą i wygłupiają.

Tak, ci ludzie to RODZICE, a balasty to ich DZIECI.

Nie podcinajmy dzieciom skrzydeł, pomagajmy im je rozwijać! (+ KONKURS)


Każdy rodzic czy nauczyciel chce, żeby dzieci były zaradne, asertywne, pewne siebie, otwarte na ludzi, umiały rozwijać swój potencjał. Niestety działania, które podejmujemy względem dzieci tu i teraz mogą przynieść odwrotne skutki w przyszłości. Zamiast doceniać wyjątkowość i niepowtarzalność tych małych ludzi, my toczymy boje o bałagan w pokoju, wymagamy ślepego podporządkowania i realizowania naszych oczekiwań, każemy im być grzecznymi, a najważniejsze dla nas są oceny i osiągnięcia.

Czy musimy czuć się gorsze?


Anna Lewandowska po porodzie błyskawicznie zgubiła brzuch i wróciła do pracy.

Taki news bombarduje mnie od kilku dni, mimo że nie oglądam tv, nie czytam żadnych portali mniej lub bardziej plotkarskich ani nie śledzę ich na Facebooku. Ta informacja jest jednak tak popularna, że przebija się nawet przez moją skrzętnie pielęgnowaną ignorancję wobec różnego rodzaju dzieje się w świecie show biznesu, polityki, szczepionek i innych gorących tematów.

Czy to, co nasze dzieci publikują na swoich vlogach zawsze jest okej?



Czy macie świadomość, że dzieci też prowadzą swoje vlogi? Ale nie takie wirtualne, tylko w 100% prawdziwe, prowadzone na żywo. Czym się wyróżniają? Otóż autorzy ich nie kontrolują, nie analizują ani nie prowadzą statystyk, zatem nie wymagają żadnej domeny, hostingu ani nawet profilu na Facebooku. Są zawsze w wersji live i uruchamiają się automatycznie przy każdym napotkanym podczas spaceru odbiorcy, dlatego też nie potrzebują przycisków do szerowania. Pamięć wirtualną zastępuje im dysk o nieograniczonej pojemności, zwany mózgiem, a zamiast przycisku "replay" autor kanału repetuje swoją kwestię po każdej prośbie o powtórzenie odcinka. To są vlogi przyszłości, bo mamy autora w wersji 7D, możemy odtwarzać sobie odcinki w różnych wersjach i na bieżąco komentować, dostając w międzyczasie [mniej lub bardziej logiczną] odpowiedź.

Dzień Dziecka oryginalnie i artystycznie, czyli po naszemu



Kilka tygodni temu kupiliśmy skarbonki na dziecięce marzenia. M&M od razu wiedziały, że te marzenia nazywają się rolki [dla Meli] i Księżniczka Celestia ze świecącymi skrzydłami [dla Mery]. Marzenia dzieciństwa są takie cudowne, a ich spełnienie zostaje we wspomnieniach na długie lata. Pamiętam jak z siostrami zbierałyśmy drobniaki, żeby kupić sobie wieżę stereo. Odkładałyśmy drobne, które zostawały rodzicom z zakupów, odkładałyśmy grubsze pieniądze, które dostawałyśmy na urodziny i chociaż składanie grosza do grosza szło mozolnie to byłyśmy wytrwałe i konsekwentne. A wszystko po to, żeby w naszym pokoju nareszcie wybrzmiała muzyka. Rodzice nigdy nie powiedzieli nam, że może lepiej kupić coś praktycznego: może nowe buty, może plecak, może coś do szkoły. Wtedy z kasą było krucho, ale pozwolili nam na to nasze marzenie, a na koniec, kiedy poszliśmy do sklepu i okazało się, że brakuje jeszcze kilkudziesięciu złotych - nie kazali nam czekać i oszczędzać jeszcze dalej, tylko dołożyli nam do pełnej sumy. Dlatego od początku wiedzieliśmy, że cokolwiek sobie wybiorą M&M, my nie będziemy się mieszać ani przekonywać ich do czegoś innego.

Jaką jesteś mamą? - rozwiąż psychotest z okazji Dnia Matki



Zostałaś mamą, a zatem znalazłaś się w grupie ryzyka kobiet narażonych na nieustanną krytykę otoczenia i prześwietlanie twoich poczynań: od ilości wizyt w toalecie zaczynając, na kompetencjach w zakresie macierzyństwa idealnego kończąc. I czasami pewnie już sama nie wiesz czy się obrażać czy zignorować te wszystkie przygany i złote rady i zadajesz sobie pytanie co z tym $(^@%** zrobić. A może w to uwierzyć? W końcu oceniają Cię mamy dłuższe stażem - to prawie jak recenzentki pracy habilitacyjnej. Dlatego właśnie dziś mam dla Ciebie jedyny psychotest, który powie Ci całą prawdę o Tobie i Twoim macierzyństwie. Dowiesz się jaką w rzeczywistości matką jesteś i od teraz swoim wynikiem testu będziesz mogła odpierać wszelkie ataki i tak zwane konstruktywne krytyki - nawet rodziców dyplomowanych. Gotowa? No to do dzieła! Odpowiedz na 7 ultraprostych, szybkich pytań i sprawdź co Ci wyszło. Aha, nie zapomnij podzielić się swoim wynikiem w komentarzu :) Powodzenia!