Strony

Nie strasz mojego dziecka ... MNĄ!

Jako dziecko wiele razy słyszałam groźby w stylu 'bo powiem matce', 'poczekaj, zobaczysz jak zadzwonię po ojca', 'niech no się tylko mama dowie', 'oooo ciekawe czy mama będzie zadowolona, kiedy to zobaczy'. Kierowane były nie tylko do mnie, ale również do innych dzieciaków, które wykazywały się szeroko rozumianą niegrzecznością. Budziły prawdziwy postrach wśród wszystkich swoich adresatów.

22 powody, dla których mojemu dziecku ani się śni zasypiać

Z wolna nadchodzi wieczór. Słońce dezerteruje za horyzont. Ptaszki ziewają, tulipany zwijają interes. Dzieci wypełniają swoje codzienne rytuały. Rodzice konają. Nastaje światowa cisza, nieboskłon zamyka zmęczone powieki. Jest to najlepszy czas na ... na wszystko, tylko nie na spanie! Dopiero teraz zaczyna się coco jumbo, makarena i rozkręca się rollercoaster wydarzeń! 



TV or not TV?

Włączać czy nie włączać? Jak długo? Jak często? Czy to niebezpieczne? Czy to pożyteczne? Wyjawię wam sekret.

foto z englishthroughlaxas.blogspot.com

Nieidealnie znaczy najlepiej. Czyli Agaffamilijna manufaktura ozdób świątecznych!

Jedno z moich ukochanych słów to razem. On, One, ja. My. Celebruję naszą wspólną krzątaninę - świąteczną tak jakoś najbardziej - nawet jeśli wiąże się ze spotęgowanym wysiłkiem, dłuższym czasem przygotowań i niedoskonałością wykonania. Właśnie wtedy, kiedy nie jest idealnie, to to ma swój unikalny charakter. Bo prawdziwe piękno i sens tkwi w tym magicznym razem.


Moja historia bicia

Jesteśmy zwyczajną rodziną. On, ja i dwie córki. Lubimy oglądać tv, dobrze zjeść i czasem wyjść na rodzinny spacer. Cenię sobie spokój i spokojnych ludzi. Stronimy od alkoholu i awantur, a nasze dzieci chronimy przed złem tego świata.

Dlaczego Mikołaj nie powinien przynosić dzieciom prezentów?

Od kilku lat wzrasta przekonanie rodziców, że Mikołaj nie powinien angażować się w sprawy rodziny i przynosić dzieciom prezentów. W końcu on jest fikcją, ewentualnie echem przeszłości, a rodzice okłamują dzieci pozwalając im myśleć, że on we własnej osobie jeździ po niebie saniami i przeciska się przez kominy. Co więcej, listy, które małe łapki smarują z namaszczeniem docierają punktualnie do jego tajnej bazy. A święty jest w stanie spełnić wszystkie pozostawione w nich nadzieje w jedną noc. To niebywałe, absurdalne wręcz i grozi gorzkim zetknięciem się z przyziemną prawdą.

foto blog.silive.com

Najpiękniejsze, własnoręcznie wykonane Kalendarze Adwentowe

Rok rocznie witamy listopad skargami na falstart przedświąteczny w sklepach i telewizorach. Że jeszcze znicze nie zgasły, a lampki na choinkach już świecą. Wioski mikołajowe w galeriach rozłożone, Last Christmas uwiera w uszy, półki sklepowe spuchnięte od czekolad pt: 'Merry Christmas'. I jeszcze tiry Coca-Coli wjechały między reklamy. A mi to wszystko nie przeszkadza.

Pomysły na prezenty, które nie są zabawkami

W okolicy grudnia ub. roku zaczęliśmy usuwać z pokoju dzieci zabawki. Pokój dosłownie tonął w pluszakach, grach, klockach i grających przedmiotach. Zauważyliśmy też, że pomimo takiej ilości i rozmaitości zabawek dzieciaki ciągle snuły się nie wiedząc czym się zająć. Wtedy doszliśmy do wniosku, że to nagromadzenie wszystkiego i wieczny bałagan wprowadza je w konsternację i zabija kreatywność. Zaczęliśmy więc sukcesywne wietrzenie, a po kilku tygodniach uzyskaliśmy całkiem sporą, jasną przestrzeń, którą można było wykorzystać do twórczej zabawy. To posunięcie było szczytem słuszności, ale zrodziło się pytanie: jakie prezenty będą odpowiednie dla dzieci, aktualnie przebywających na odwyku zabawkowym? Zbliżały się urodziny Amelki, nastepnie Wielkanoc i Dzień Dziecka. Teraz na horyzoncie majaczą Mikołajki i Choinki. a przecież goście [ani my] nie przyjdą na żadną okazję z pustymi rękami. Choćbyśmy ich błagali i torturowali - 'Jak to bez prezentu dla dziecka? Never!'. I z takich właśnie potrzeb powstała lista prezentów, które nie są zabawkami, ale również sprawią maluchom mnóstwo przyjemności. Przy okazji stawimy czoło złemu i brzydkiemu konsumpcjonizmowi.

Teraz pytanie: czy dzieci się ucieszą? Wiadomo, im młodsze dziecko, tym łatwiej dać praktyczny prezent, bo ono nie ma jeszcze wygórowanych wymagań. Natomiast przy starszaku wystarczy tylko tę kwestię dobrze rozegrać. My na przykład uprzedziliśmy dzieci o kilku prezentach i daliśmy im możliwość wyboru wzoru, koloru, deseniu. Jeśli dziecko jest przygotowane na to, że dostanie taki hiper przytulny, kosmiczny, magiczny, wybrany, uszyty tylko dla niego i jego wodnych przygód ręcznik - to nic na świecie nie będzie w stanie mu dorównać.

Jeśli Wy też z jakiegoś powodu chcecie ograniczyć zabawki u Waszych dzieci, lub świrujecie w natłoku wpisów z kategorii 'Milion najlepszych zabawek, które twoje dziecko musi dostać na Mikołaja', ale chcecie czymś obdarować maluchy to pomyślcie nad alternatywami. Oto kilka moich propozycji, które sprawdzą się w roli prezentów [nazwy pracowni i sklepów są podlinkowane, więc klikajcie bez ograniczeń, żeby zobaczyć ich pełną skarbnicę]:

Wychowałam High Need Baby

Dopadają mnie czasami takie dni jak dziś, gdy ból lub choróbsko wysiorbują moją życiową energię niczym żul tanie wino. Muszę wtedy runąć na łóżko kilka razy w ciągu dnia [całodziennie nie ma szans, bo dom by runął razem ze mną] i nareperować strzępki nadwątlonych sił. Wtedy, wyobraźcie sobie przychodzi do mnie dziecko moje 3,5-letnie. Można by pomyśleć, że zaczyna zrzędzić, domagać się hulanek i mieć gdzieś, że w trakcie wyzionę ducha. Mogłoby, dzieci tak mają, ale ono robi coś innego. Siada obok mnie na łóżku i czyni rzeczy nadprzyrodzone. Szeptem anioła pyta jak się czuję i deklaruje, że się mną zaopiekuje. Głaszcze mnie przy tym najczulej jak potrafi, całuje, przytula, dopytuje czy mi lepiej [Ba! Proste, że lepiej!]. Kiedyś oferowała, że pójdzie zrobić mi herbatkę, żebym wyzdrowiała. I naprawdę szła! Z Mężnym zaparzali z pomarańczą, miodem i syropem malinowym - tak jak lubiłam, przynosili, dumni tacy, że pomagają. Dziś zrobiła coś jeszcze. Rzekła do mnie miękko: 'mamo, odpoczywaj, leż sobie tu', a do siostry: 'chodź, Marysiu, niech mama sobie odpocznie' i zabrała ją do pokoju. Poszły, bawiły się same. Bezinteresownie. Jak w bajce. Jej najszczersze na świecie wyrazy troski i empatii wgniotły mnie w materac i stopiły moje serce. Dziecko ... takie małe przecież ... 3,5-letnie.

Dziecko się ciebie nie słucha? To dobrze. Nie musi.

- Jeśli tego nie posprzątasz to jutro nie dostaniesz nic słodkiego!
- Dlaczego mówisz w ten sposób do dziecka?
- Bo ono się w ogóle nie chce słuchać!

Tego typu zażalenia rodziców na swoje 'niegrzeczne' dzieci stały się już sztampowym elementem wychowania. Tak głęboko wsiąkły w naszą codzienność, że nikt nie widzi w nich niczego niewłaściwego. 'Niegrzeczność' i 'nieposłuszeństwo' są piętnowane u małych ludzi, a często także uwypuklane publicznie. Stało się to normą.

Tymczasem to NIE JEST NORMA.

Listopadowe światełka

Pięknie wyglądają cmentarze początkiem listopada. Melancholijnie, ale pięknie. Tysiące światełek rozściela nad nimi łunę, którą podziwiamy, zbliżając się do nich wieczorną, mroczną drogą. Ale zanim dotrzemy do tych rozświetlonych placów, raz po raz spotykamy pojedyncze punkty, których zwykle przy drogach nie widać. Krzywe, niewidoczne wśród traw krzyże, teraz podkreślane blaskiem zniczy przyprawiają o dreszcz i przejmujący smutek. Zakręty, przydrożne rowy, ruchliwe skrzyżowania, przy których są ustawione uświadamiają nam jak wielu brawurowych kierowców pozbawiło życia niewinnych ludzi. Jak wielu bezmyślnych lekkoduchów wdarło się z impetem na przejście dla pieszych i wyprzedzało na czerwonym.


Ale także jak wiele niefrasobliwych osób straciło życie przez własną głupotę.

Gorszy kraj

Na kilka wieczornych chwil cała Polska wstrzymała oddech. Każdy patrzył z niecierpliwością na to który słupek sondażowy urośnie wyżej: 'swoich' czy 'wrogów'. Po wynikach każdy z obozów odśpiewał właściwy sobie hymn - mniej lub bardziej naszpikowany sarkazmem. Nagle w rodakach obudził się niezrozumiały lęk przed wizją zalania kraju falą nowych kościołów, dołożenia godzin obowiązkowej katechezy w szkołach i krucjatką może jakaś. Zapłonęła żądza ucieczki przed regularnym wywozem złymi wagonami do Lichenia. Ucieczki najlepiej w obce kraje. I lament [świętokrzyski - przyzwyczajając się do poprawności politycznej] nad konkubinatem i antykoncepcją.

Bibeloty w pudełeczkach

Od kilku tygodni moje dzieci mają nowe zajęcie. Biorą pudełka po butach, ewentualnie stare torebki na prezenty albo kuferki na drugie śniadanie i wkładają do nich rozmaitości ze swojego pokoju. Przybiegają do mnie z tymi opakowanymi bibelotami, wręczają i z najniezwyklejszą dziecięcą dumą mówią 'TO PREZENT DLA CIEBIE, MAMUSIU'. Zawartość jest zawsze inna. Raz są to pałeczki od cymbałków, mała pluszowa sowa, zepsute dzwonki, kilka kasztanów, innym razem figurka krowy, samochodzik, George Świnka, jeszcze innym - po prostu maskotka.

W zasadzie to nic wielkiego. zwykłe szpargały, znalezione w czeluściach pudełka z zabawkami albo pod łóżkiem. Kilka staroci. Takich, które nie mogą się nawet równać z wartościowymi, wymyślnymi prezentami, które zdarzyło mi się otrzymać, albo o których intensywnie marzę.

Agaffall

- Jesień? Taa, znam. To ta nachmurzona laska, co wpędza ludzi w deprechę. Niby mija się z Latem niewinnie, przybijając sobie z nim piątki promykami słońca, ale tak naprawdę to niepoprawna melancholiczka. Jak wlezie i się walnie na kanapie to już tylko wylewa żale, ubłocone buciory wyciera w dywany, ponuro wzdycha i puszcza w kółko smęty na jutubie. Czeko przynosi. Że niby do zasysania w długie wieczory. Ale na czekoladę to ja mam alergię ...

- Tak? To ty w ogóle nie znasz Jesieni!

Poranne pożegnanie

W sumie nie wiem czy takie rzeczy pisze się na blogach i może to nawet tak głupio przyznawać się publicznie ... ale może czasem trzeba?
Ta historia wydarzyła się dziś rano. Przyznaję, że nie pierwszy raz. I za każdym razem czuję się z tym nieswojo. Nawet źle ...

Zanim poczułam poczucie winy, długo leżałam błogo i beztrosko w łóżkowych pieleszach, słuchając tych szeptanych słów:

Ona. On. Emancypacja. Gender. I folklor.

Dziś już nikogo nie dziwi widok kobiety - bossa, spełniającej się doskonale w roli rekina biznesu. Ani mężczyzna, będący wirtuozem kuchennej estrady domowej. Coraz mniej też zaskakują bardziej kontrowersyjne zjawiska, jak transwestytyzm, homoseksualizm, zmiana płci. Świat idzie naprzód, ludziom potrzeba świeżości i nowych materii do wypróbowywania. Nie piętnuję tego wszystkiego, ale szanuję i uważam, że każdy ma prawo decydowania o swoim życiu. Świat jest dzięki temu ciekawy, ludzie są ciekawi. Jednak są takie momenty, kiedy roztkliwiam się nad urokiem stereotypów i dawnych czasów. Tych czasów, kiedy wszystko było spokojniejsze, mniej oburzające i "na swoim miejscu".

My kids - my passion

"Mój syn ma pięć lat. Kiedy odbieram go z przedszkola i wracamy do domu to każde z nas odwraca się i idzie do swoich zajęć".

Długo nie mogłam otrząsnąć się z tych słów, usłyszanych ok rok temu. Nie żebym była zafiksowaną matką polką, ciemiężącą dzieci swoją obecnością w myśl zasady, że ich nie wolno opuszczać. Nie, nie. O tym, że warto znajdować wyjście z domu i korzystać z życia, nawet mając rodzinę pisałam już w tekście Matko, daj sobie czas. Nie mogłam się otrząsnąć, ponieważ nie rozumiałam jak to jest nie mieć ochoty robić niektórych [wielu] rzeczy wspólnie.


Samodzielność - robisz to źle

Zdarza mi się brać udział w rozmowach [lub być ich obserwatorem] o dość specyficznym charakterze. Pomimo, że odbywa się ona między dwoma osobami: osobą prowadzącą [OP] i jej interlokutorem [I], to zwykle głos zabiera ktoś trzeci: mediator [M]. Przy czym właściwy rozmówca [I] jest osobą milczącą. Bez względu na wiek.

Zrób mi dziecko. A potem możesz spadać.

Kiedy Admin portalu Mądrzy Rodzice udostępnił jedno z moich zdjęć na temat ojcostwa, spotkało się ono z ogromnym zainteresowaniem.



Jednak nie obyło się bez słów malkontenctwa

3 lata ... i co dalej?

Przez całe trzyletnie życie Meli wiedziałam o macierzyństwie wszystko. Byłam przecież podpierana bezpiecznym ramieniem wiedzy z poradników o żywieniu, skokach rozwojowych, zabawkach i zabawach. Na każdy miesiąc, na każdy tydzień mogłam znaleźć dokładną instrukcję obsługi dziecka. Jak uzupełniać menu, w czym kąpać, jak nosić, jak nie zwariować, jak żyć bez snu. Zewsząd góry artykułów o alergiach, wychowaniu, niezbędnikach w wyprawce i pomysłach na prezenty. Matka - level master. Ale kiedy moja córka skończyła 3 lata przeszedł mnie lekki dreszczyk i taki jakby szyderczy strach zajrzał w oczy, pytając 'no i co teraz cwaniaczku?'.


Taka drobna uwaga: to są moje dzieci.

Obecnie każdy już wie, że w pewnych sytuacjach trzeba wtrącić się do cudzego wychowania i wejść z butami w czyjeś życie. Na przykład, kiedy trzeba wziąć w obronę obce dzieci bite lub wyzywane na ulicy czy w sąsiedztwie. Powstają nowe uświadamiające akcje i spoty, artykuły i komentarze, a my coraz odważniej przeciwstawiamy się agresji i przemocy. I dobrze, tak ma być. Tylko ... czy na pewno zawsze?

Sposób na niegrzeczne dziecko


Przekomarzanie się, fochy, wszystko na "nie:, upór - każda mama to zna. Zawsze kiedy dziecko nie chce nas słuchać, a powtarzamy coś setny raz, prosimy i nalegamy, doprowadza nas to do szewskiej pasji. Nie wiemy jak prosić, skoro nic nie działa, denerwujemy się, nakazujemy, zakazujemy, karzemy, nagradzamy, straszymy, przekupujemy, nierzadko krzyczymy, niektórzy nawet biją. Poza tą ostatnią anomalią trudno nam się dziwić. Nie dość, że urabiamy się codziennie po łokcie, często nie mamy czasu dla siebie i bywa, że mocno się przekraczamy, to jeszcze nasz ukochany skarb dodatkowo daje nam popalić. I co wtedy?

Schizy macierzyństwa

Matkoschizy to takie byty wewnętrzne, zamieszkujące psychikę kobiety rozmnożonej. Wraz z urodzeniem się dzieci zaprzysięgają wierność do grobowej deski, więc ja ze swoimi staram się żyć w zgodzie - ja ich nie eliminuję, a one dają mi materiał na notkę. A oto efekt naszej współpracy. Zapraszam na 5 moich schizów, które podkreślają mój jakże chlubny status typowej mamuśki. Tadammm

O kulce, która uciekała i o panu, który ją opieprzył

Poszłyśmy z Mery do sklepu, w którym stoją automaty z kulkami. M. bardzo lubi je kolekcjonować, więc czasami jej kupuję. Dziś był ten dzień. Stałyśmy przy kasie, M. już szczęśliwa z kulki, bo wylosowała taką fajną z uśmiechniętym ryjkiem prosiaczkowym, gdy nagle usłyszałam męskie zawodzenie: 

o matko! ojejku!

Spod ciemnych okularów

Przeciwsłoneczne okulary. Zimą czy latem - kojarzą mi się z ciepłem, które generuje w nas śmiech, pozytywne myśli i wzrost witalności. Z hulankami na świeżym powietrzu, mrożoną kawą i miłością o smaku arbuza. Kojarzą mi się z nadmiarem szczęścia w postaci promieni słonecznych, przed którymi wręcz trzeba się skrywać, żeby nie przedobrzyć.

Ale czasami para ciemnych szkieł ma ukrywać nas przed czymś innym...

Karwia, a w niej my - kadry do kochania

Wakacje nad morzem były strzałem w dziesiątkę. Piach i woda to najlepsi dziecięcy przyjaciele, a jeśli dodać do tego kilka innych atrakcji to już mamy wyjazd idealny.  Ale co tu dużo mówić, zobaczcie sami.


Na miejsce dotarliśmy przed 6 rano. Zwykle ta godzina nie zwiastuje niczego dobrego, ale na wakacjach wybaczamy jej i idziemy na śniadanie na plaży. Szkoda, że wchód słońca przegapiliśmy gdzieś na trasie.

Kochanie, będziemy mieli dziecko

To wydarzyło się tuż po ślubie. Byliśmy młodzi, piękni, zakochani, spragnieni rodziny. Marzyliśmy o synku, później córeczce, znów synku, znów córeczce, i znów ... O dużej rodzinie generalnie. No ale przede wszystkim o tym Pierworodnym.


My first BloSilesia

Od kiedy tylko zorientowałam się czym tak naprawdę jest dobry blog i na czym polega jego prowadzenie, wiedziałam, że taki moment jak udział w blogerskim evencie musi nastąpić. Tak więc BloSilesia szybko przyciągnęła moją uwagę tematem, który był tym, czego na moim etapie blogowania szczególnie potrzebowałam: 'Blogi. Kolejny etap. Nowe trendy, narzędzia w blogosferze dziś i jutro'. Przedstawienie prelegentów utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę tam być. Wobec tego porwałam się na ryzyko i pobrałam bilet jeszcze przed uświadomieniem Mężnego, że będzie zmuszony do przetrwania beze mnie 2 dni. Wizja inspirującego i ważnego mitingu go nie przekonała, ale przygotowane uprzednio obiady już tak, więc mogłam jechać z czystym sumieniem. I dobrze, bo to, co zyskałam podczas BloSilesii jest bezcenne. I nie chodzi tylko o wiedzę, ale również o świetnych ludzi, których poznałam.


A weź jej przylej!

Bunt kwitnie. Każdy dzień ma ten sam schemat: miła atmosfera, dobra zabawa poprzecinana jest w dwóch lub trzech momentach potwornymi, nieoczekiwanymi atakami buntu. Nie takimi, że coś jest na 'nie'. Takimi, że WSZYSTKO jest na 'nie', choćby miało się to wykluczać. NIE wstanie, ale i NIE usiądzie, NIE pozwoli się ubrać, ale i NIE chce chodzić bez ubrań, NIE chce zostać sama, ale i NIE da się wziąć na ręce. Chcesz dotknąć - NIE. Przytulić - NIE. Porozmawiać - NIE. Poczekać, uspokoić się NIE. Chcesz być łagodna - NIE. I NIE wiadomo o co chodzi. Ani mi ani jej.

Przestańmy się w końcu śmiać

Podejmuję dziś temat śmiechu, ale na pewno nie będzie to post wesoły. Dlaczego? Ano dlatego, że przesadzony śmiech nie jest ani zabawny, ani właściwy, a nawet jest powodem problemów na tle psychicznym. I jestem przekonana, że ten problem dotyczy każdego z Was.

Planowaliśmy ślub

Zaplanowaliśmy sobie, że będzie idealnie. Ślub wymarzony, według naszych reguł - nie babci, czy też proboszcza, który objeżdża nas z ambony, że nie chodzimy do kościoła. Nie w urzędzie, gdzie cała akcja trwa krócej niż nałożenie make up'u  przed nią. Miało być po naszemu i mieliśmy nigdy nie powiedzieć "miał być szał, a wyszło jak zwykle".

I tak właśnie było! 100% my! Dopieszczaliśmy każdy szczegół, żeby ślub nie był tylko nudnym dodatkiem do imprezy i łamaliśmy konwenanse, żeby było najpiękniej na świecie.


Dziękuję za ten dzień

Czasami, na krańcu dnia panoszą mi się po głowie melancholie o tym, że zawiodły moje siły, cierpliwość i trzosik z pomysłami. Tyle razy lamentuję sobie pod nosem za pośpiech, minimum rozmów i maksimum zasad. I zalewam się poczuciem winy, że to takie bez sensu, ale nie dało się inaczej. A może się dało, ale nie umiałam. I wtedy przepraszam dzieci za taki dzień.

Bawimy się w piosenki

W moim matczynym życiu, które na co dzień jest usłane różami i drinkami z parasolką pojawiają się czasami dni totalnej klapy twórczej lub/i pustego baku energii w organizmie. Co ciekawe dziewczyny świetnie wyczuwają takie okoliczności i właśnie wtedy najmocniej domagają się kreatywnych zabaw i hiperaktywności. A ja chciałabym tylko przytulić się do koca i odpłynąć. Albo chociaż przerzucić kilka stron "Wysokich Obcasów". I żeby przez pół godziny dzieci zrobiły coś same. S. A. M. E. Wtedy to niebezpiecznie zaczynam łypać okiem na pilota od tv, myszkę od kompa lub tablet. A one w odpowiedzi puszczają mi oko i mruczą zalotnie 'bierz nas'. No więc biorę.

Nie dasz rady!

Nie dam rady. Nie przejdę między słupkami.
Nie poradzę sobie. Nie otworzę butelki.
Nie uda mi się. Nie pokoloruję tego.

Nie wejdę.
Nie złapię.
Nie dosięgnę.
NIE DAM RADY!

Kocham Cię, nawet w środku snu



Jest środek nocy. Słyszę człapanie małych bosych stóp, z każdym krokiem bliższe, głośniejsze. Po chwili czuję gramolenie się pod kołdrę. Ciepłe, delikatne przytulenie, muśnięcie w policzek i zawsze pęk włosów na twarzy. Jeszcze chwilkę trwa przyjmowanie wygodnej pozycji i ... nastaje cisza, która błogo trwa do rana.

Nie planuj cesarki, jeśli nie musisz

W ostatnim czasie zaogniła się sytuacja w sprawie słuszności bądź niesłuszności cesarskiego cięcia. Zaczęło się od tego, że pewna fanatyczna grupa założyła na fcb stronę, na której sprzeciwia się przeprowadzaniu tego typu porodów. A właściwie wiesza psy na kobietach, które z różnych przyczyn rodziły przez cc. I robi to pod sztandarem religii.

Dlaczego ateiści nie mogą obchodzić Wielkanocy.

Wielkanoc to największe i najważniejsze święto Chrześcijan. Dlatego przygotowują się na nie pracowicie czyszcząc swoje podwórka - zarówno te domowe jak i duchowe. Dla Chrześcijan to Triumf, Zbawienie i Nadzieja, więc wirują ze szczęścia. Wybaczają, szanują, kochają, zmartwychwstają. Dopóki ktoś im tego entuzjazmu nie zburzy. Kto? Ci wszyscy ateiści.


Poczytaj coś dobrego

Spodobał mi się ten ShareWeek. To takie przyjemne uczucie, gdy piszę, że ktoś robi świetną robotę przekazując światu coś wartościowego i/lub interesującego. Podczas zabawy w SW polecałam 3 blogi, ale przecież nie tylko do nich zaglądam. Czasu na czytanie internetów mam coraz mniej, ale w każdym tygodniu wpadnie mi w oczy jakiś fajny tekst zasługujący na share. W ostatnich dniach wpadły mi te:

Pobawmy się w Share week 2015

Idea Share week opiera się na wzajemnym polecaniu blogów i działa od kilku lat, ale ja dowiedziałam się o akcji ... kilka dni temu. Jeśli jesteście na podobnym poziomie doinformowania co ja to zajrzyjmy wspólnie na blog pomysłodawcy tego zamieszania, dowiedzmy się szczegółów i zachłyśnijmy się razem. Blogiem, bo nie tylko event jest niebanalny i godny uwagi, ale również cały Jest kultura.

http://bit.ly/ShareWeek2015


Jak dla mnie jest niewinna.

Kiedy przeczytałam o niefortunnym spotkaniu Anny Wendzikowskej z Sigourney Weaver, podczas którego ta pierwsza wykazała się nieznajomością teoretyka teatru, J. Grotowskiego, to w pierwszej chwili pomyślałam, że wstyd to trafne określenie. No bo TA branża, TAKIE studia, TA narodowość, więc jak nic powinna słyszeć o mistrzu. No i artykuł krzyczał, że wstyd. Właściwie to wstyd skandowały wszystkie komentarze, na które się natknęłam.

Matko, daj sobie czas

Kiedyś, gdy Pierworodna nie wyobrażała sobie jeszcze, że może istnieć jako odrębny byt - ja nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek zdarzy mi się wyjść z domu samej. Jako odrębny byt.

Jeszcze bardziej kiedyś, gdy mojej córki nie było jeszcze na świecie (badania biograficzne wykazały, że takie czasy istniały naprawdę!), moje życie toczyło się przeważnie poza domem. Było mocno rozbudowane pod względem różnorodności zajęć, osób i miejsc. Uwielbiałam to.

Moje córki też kiedyś będą kobietami

Małe dziewczynki marzą o tym, by być kobietami. Duże dziewczynki - by być wzorem kobiecości. A kiedy małe marzenia zderzą się z dużymi to już nic ich nie powstrzyma przed podbojem świata.

Gdzie by się tu przeprowadzić?

O tym, że przyjeżdżamy do rodziców, aby zamieszkać u nich tylko na chwilę wiedzieliśmy od początku. Nie mogliśmy tylko określić jak długa będzie ta chwila i dokąd ostatecznie zdecydujemy się przeprowadzić na tak zwane "swoje". Od lat moje serce wyrywało się do Krakowa, więc przez długi czas planowaliśmy tam właśnie osiąść. Teraz, kiedy nadszedł czas konkretnego rozglądania się za najlepszą miejscówką okazało się, że mamy sporo wątpliwości, a do tego w grę zaczęło wchodzić jeszcze jedno miasto - Wrocław.

Sława i zniesławienie.

Blask, szyk, bogactwo. Oni skąpani w splendorze, klejnotach i sławie. A wśród nich Polacy i "Ida". Obraz, który miał traktować o ciszy i kontemplacji rozszedł się donośnym echem wśród szczytów Hollywood. To było wspaniałe wyróżnienie dla polskiej kinematografii, świat klaskał, a Oscar bił blaskiem po oczach. Po pełnej glorii ceremonii można było pomachać widowni, zwinąć spod stóp czerwony dywan i przyjrzeć się bliżej rzeczywistości spoza Olimpu celebrytów.

A rzeczywistość wygląda całkiem ... polsko i prezentuje zupełnie przeciwny punkt widzenia.

Pierworodna

Była ze mną od zawsze - w myślach i marzeniach. Była moim szczęściem jeszcze zanim wszystko zaczęło się dziać. W wyobraźni uczyłam się o Nią dbać i przyjaźnić się. Imaginowałam sobie nasze wariackie wypady w świat, spełnianie marzeń i rozmowy - bardzo, bardzo długie i bardzo, bardzo babskie. Wspólne gotowanie i pieczenie smakołyków, wędrówki do lodziarni i do kina. Widziałam Jej słomkowo - słoneczne proste włoski, błękitne oczy, bezustannie roześmianą buźkę i główkę pełną nieokiełznanych pomysłów.

Jednak kiedy się pojawiła okazała się być zupełnie nie tą skrzętnie wyobrażoną dziewczynką. Była absolutną odwrotnością.