Strony

Jedna sekunda później



Nigdy bym się nie spodziewała, że stanę się sławna. Fakt, byłam popularna w szkole, byłam jedną z "tych lepszych", z którymi warto było trzymać i jarałam się tym splendorem. Nie zabiegałam specjalnie o to by być rozpoznawalną w mediach, żeby o mnie pisano i śledzono każdy mój ruch, ale w końcu stało się. Moje życie zmieniło się diametralnie, każdy się mną interesuje, zaczepia, pyta. Nie brakuje też hejtu i namolności - nieodłącznych elementów popularności. Są tacy, którzy mnie bezlitośnie oceniają i nienawidzą, ale i tacy, którzy mnie w tym żałują i stają po mojej stronie. Gazety piszą w nagłówkach "młoda, piękna", opisują moją nienaganną przeszłość i antycypują o mojej przyszłości. Stałam się także twarzą kampanii dotyczącej bezpieczeństwa na drogach i ważnym symbolem dla nastoletnich kierowców. Właściwie to dla wszystkich kierowców, nie tylko młodych. Szkoda tylko, że moja twarz w tej kampanii jest cała we krwi. Szkoda, że to przez wypadek, jaki spowodowałam. Szkoda, że przez czyjąś śmierć.

Splendor spłynął na mnie nieoczekiwanie w 1 sekundzie. Tyle właśnie wystarczyło, aby auto, którym jechałam z przyjaciółkami zjechało na przeciwległy pas, zderzyło się czołowo z innym autem i zostało dodatkowo zmasakrowane przez trzecią osobówkę, która nie zdążyła wyhamować. W jednej sekundzie moje życie nabrało ciemnych barw. Straciłam przyjaciółki, za to zyskałam atencję całej rzeszy ludzi i nieodwracalne szkody na psychice. Straciłam normalność i marzenia, w zamian za kalectwo i dozgonne wyrzuty sumienia. Piszą i mówią o mnie "taka młoda, taka piękna, a taka głupia". "To ta, co pozbawiła sprawności rodziców małej dziewczynki". "To ta, co zabiła niewinne niemowlę".

Rozgłos zyskałam dzięki liczbie ofiar, które przeze mnie straciły zdrowie lub życie. Rozpoznawalność zawdzięczam katastrofie, którą spowodowałam i kalectwu, jakiego się nabawiłam. To sława, której nikomu nie życzę i która mogłaby nie przytrafić się także mnie. Gdybym tylko nie używała telefonu podczas jazdy. Tak niewiele! Wystarczyło odłożyć telefon. Nie musiałam mieć skończonych kursów, nie musiałam za nic płacić, nie musiałam wykonywać ciężkiej pracy. Wystarczyło odłożyć telefon, żeby wszyscy żyli, mieli się świetnie, a czarna sława nigdy mnie nie spotkała.

Mogłam stać się sławna używając wyobraźni i mówiąc do dziewczyn: "sorry, napiszę później". Mogłam zdobyć rozgłos stawiając na rozsądek.

Taką historię mogłaby opowiedzieć dziewczyna z poniższego filmu. 
Od razu zaznaczę, że 3-minutowy FILM [<- klik] jest drastyczny, wstrząsający i bardzo dosłowny!




Podobną historię mogłoby opowiedzieć bardzo wielu nieodpowiedzialnych kierowców. Niektórzy z nich szczerzą się w uśmiechu, bo robią tak samo, ale jak dotąd mieli fart. Szkoda tylko, że nie rozumieją, że następnym razem karta może się odwrócić. A ja nie rozumiem dlaczego tego nie wiedzą. Skąd w ludziach tyle pewności siebie w siadaniu za kierownicą z telefonem w ręku czy też po kilku głębszych - skoro już o niefrasobliwości mowa. Ile jeszcze wypadków z udziałem idiotów się wydarzy, żeby zmądrzeli? Jak mocne muszą być jeszcze wideo, słowa i przekazy, żeby coś do nich dotarło? Czy każdy kierowca musi stracić bliską osobę, żeby zaczął kierować się rozsądkiem na drodze? Zadziwiające jest to, że cywilizacyjnie i technicznie idziemy do przodu, a głupota jak była tak jest. Stracić zdrowie można w 1 sekundzie, ale żeby je odbudować potrzeba czasami wielu lat. Życie też można stracić w 1 sekundzie, ale zwrócić się go nie da. Tak samo w 1 sekundzie można otrzeźwieć i odłożyć telefon. Tylko 1 sekunda! Warto?



***
Miło mi Cię gościć, zapraszam jeszcze do napisania kilku słów komentarza po przeczytaniu tekstu :)

Bo widzisz takie pisanie bez komentarza jest trochę jak wejście do pokoju pełnego znajomych i opowiedzenie im swoich przemyśleń, historii, wątpliwości, przy których każdy kiwa głową, uśmiecha się albo marszczy brwi, ale ... nic nie mówi. Kiedy kończysz każdy odwraca się i wraca do swoich zajęć pozostawiając Twoje słowa bez odpowiedzi. Słabo trochę, nie?
A człowiek - zwierzę stadne z natury, pogadać lubi ;)

Odwiedź mnie na FB Agaffio - Fan Page


***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się tekst? - skomentuj. Nie spodobał? - udostępnij.
Albo i na odwrót.