Strony

Ona. On. Emancypacja. Gender. I folklor.

Dziś już nikogo nie dziwi widok kobiety - bossa, spełniającej się doskonale w roli rekina biznesu. Ani mężczyzna, będący wirtuozem kuchennej estrady domowej. Coraz mniej też zaskakują bardziej kontrowersyjne zjawiska, jak transwestytyzm, homoseksualizm, zmiana płci. Świat idzie naprzód, ludziom potrzeba świeżości i nowych materii do wypróbowywania. Nie piętnuję tego wszystkiego, ale szanuję i uważam, że każdy ma prawo decydowania o swoim życiu. Świat jest dzięki temu ciekawy, ludzie są ciekawi. Jednak są takie momenty, kiedy roztkliwiam się nad urokiem stereotypów i dawnych czasów. Tych czasów, kiedy wszystko było spokojniejsze, mniej oburzające i "na swoim miejscu".

Moje dzieci często proszą o tą piosenkę.


Lubelska dusza, którą można w niej poczuć przyprawia mnie o westchnienie do studenckich lat, ale nie tylko te wspomnienia budzą we mnie nostalgię. Patrząc na obraz polskiej wsi, którą przywołuje klip, przypominam sobie, kiedy to moja babcia, spoglądając w odległą przestrzeń wspomnień, nie raz rozpływającymi się oczami, odtwarza dni swojej młodości. A ja z wypiekami słucham jak to kiedyś było...

Kobiety - gospodynie domowe, oczekujące na swoich zapracowanych mężczyzn. Młode dziewczyny czekające na pierwszy gest ze strony chłopca. ONE, subtelne nimfy szykujące obrusy, narzuty, kwiaty na stół i skromne stroje. ONI, młodzi herosi przychodzący w konkury, starając się zaimponować rodzicom dziewczyny. Męstwo, pot, ciężar utrzymania rodziny spoczywał na barkach mężczyzn. Skromność, poczucie piękna, niezwykłe umiejętności manualne były domeną kobiet. Siła vs ckliwość. Stanowczość vs subtelność. Zuchwałe zaloty vs nieśmiała kokieteria. Kiedy ONI szli do woja, albo - co gorsza - na wojnę, ONE czekały, ocierały łzy i chowały dzieci. ONI biegali z wiadrami w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, a ONE uciekały z piskiem udając, że nie chcą zostać oblane wodą. Kawalerowie i panny na wydaniu. Nie widywało się kobiet, noszących spodnie, a już tym bardziej mężczyzn w spódnicach. Panie raczej nie obrastały w muskulaturę, a panowie nie stosowali ubarwień na modłę kobiecą.

Część zachowań i prac należała wyłącznie do męskiej części świata. Pewne zwyczaje i obowiązki wypełniały tylko kobiety. Podział ról istniał i był bardzo wyraźny. Rola ojca, rola matki. Co się nie godzi mężczyźnie, co nie przystoi dziewczynie. Honor, duma, przysięga, cierpliwość. Schematy i stereotypy, spod których teraz staramy się za wszelką cenę wyzwolić, wtedy nadawały życiu i relacjom wyjątkowy charakter i porządek. Porządek, którego już prawie nie ma, bo jesteśmy wymieszani, przetworzeni, obojętni.

Teraz w sieci krążą pełne pogardy i rozczarowania obrazki, przedstawiające 'męskość/kobiecość kiedyś' i 'męskość/kobiecość dziś'. Daleko mi do naśmiewania się z nich. Jednak zestawienia są naprawdę trafne i celnie obrazujące kierunek tej całej ewolucji. Dziś płci nie określają narządy, z jakimi się urodziłeś. Dziś płeć to stan umysłu.



Czuję się dobrze w naszym świecie. Kocham postęp, nowości, a nawet kontrowersje. Ale są dni, kiedy zastanawiam się czy moje miejsce nie jest w innych czasach. Kilka dekad wstecz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się tekst? - skomentuj. Nie spodobał? - udostępnij.
Albo i na odwrót.