Nie czekaj na księcia, który zrobi z ciebie księżniczkę. I tak jesteś królową!

Ile kwiatów należy dać kobiecie, aby doceniła swoją wartość? Ile komplementów jej potrzeba, aby poczuła się kobieca? Mnie - ani jeden. Oczywiście, że są to szalenie miłe gesty, ale nie są konieczne do wzbudzenia we mnie poczucia własnej, kobiecej wartości. Motywacje, docenianie, opiewanie - jasne, że są to potrzebne impulsy! Ale one określają osobę, która je do nas kieruje - jej szarmanckość i ogładę, a nie nas. To tylko detale, drobne dodatki, tak jak mała broszka do lśniącej sukni. A lśniącą suknią jestem ja sama! I Ty i Ona, i Wy wszystkie, dziewczyny też!

slide_s


Moja kobiecość nie opiera się na wyznaniach, prezentach czy romantycznych zrywach. Gdyby tak było, stałaby się kobiecością okazjonalną, a nie stałą. Sztuczną, produkowaną na potrzeby chwili, a nie naturalną. Moją kobiecość kształtuje wrażliwość, długie rozmowy o bibelotach, miłość do kwiatów i biżuterii. Ale także tendencja do fochów, zawijania się w koc, roztrzepania i narzekania na wiecznie pustą szafę. Sposób chodzenia, myślenia, szykowania się do wyjścia i załatwiania spraw. Nie mniej mądrość, głowa na karku, wielozadaniowość i ambicja. Jestem kobietą, damą, panią, dziewczyną, lśniącą suknią - zawsze i wszędzie. Nikt nie musi tego udowadniać, ani nawet dopinać broszek [choć to zawsze efektowna ozdoba]. Tak samo nikt nie powie mi, że powinnam coś bardziej, albo mniej, albo że nie wypada. No i wreszcie 8 marca nie jest dniem oczekiwania na podkreślenie przez kogoś mojego wewnętrznego poczucia piękna.

Kobieta nie musi czekać na księcia, który zrobi z niej księżniczkę; który pokaże wszystkim, że jest nieziemską pięknością, a nie kocmołuchem. Kobieta nie musi zastanawiać się czy jest atrakcyjna, jeśli inni jej tego nie mówią. Nie musi myśleć o sobie negatywnie, nawet jeśli nie dostanie romantycznego pudełeczka na Dzień Kobiet. Jeśli płody takich myśli zaczynają w niej kiełkować, należy abortować je niezwłocznie. Bo tylko my, nasze patrzenie nas określa. Kształtujemy nie tylko poczucie naszej wartości, ale także nasz zewnętrzny wizerunek. Jeśli widzę się seksowną, to będę widziana jako seksowna. Jeśli czuję się głupia, to dla wszystkich wokół będę głupia. Jeśli czuję się księżniczką zajebistości, to żadna zła macocha nie zrobi ze mnie kopciuszka!




A czy TY, droga czytelniczko doceniasz swoją kobiecość? Czy patrząc w lustro pytasz je "kto jest najpiękniejszy w świecie?" czy nie pytasz, bo po prostu to wiesz? Czy jesteś przekonana, że masz wszystko, co mieć powinnaś, a jeśli czegoś Ci brakuje to w każdej chwili możesz to zdobyć? Co lubisz w sobie, jako w kobiecie?



6 komentarzy:

  1. Trudne pytania zadajesz na koniec. Do szczęścia brakuje mi jednak ładniejszego brzuszka,mam tendencje że to tutaj odkładają się zbędne kilogramy, mam tego świadomość a to już połowa sukcesu.
    Marzę, o tym żeby po drugim dziecku zrobić mega kobiecą sesje, ale póki co szczęśliwe 7 miesięcy ciąży przede mną a później stopniowy powrót do formy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz na to z tej strony: jeśli do szczęścia brakuje Ci tylko brzuszka to znaczy, że całą resztą możesz się chwalić i zachwycać :) Najważniejsze to zmierzać do celu i za to właśnie trzymam kciuki!
      Swoją drogą okres ciąży i kilku miesięcy po porodzie rządzi się swoimi prawami. W tym czasie mamy prawo do niezadowolenia z siebie. Ważne, żeby pamiętać, że to przejściowe i nie martwić się tym zbytnio.
      Gratuluję drugiego maluszka i mam nadzieję, że będzie tak, jak sobie zaplanowałaś :) Ja po drugim dziecku doszłam do siebie w mgnieniu oka!

      Usuń
  2. Agato och Agato! Cudnie napisałaś, pięknie, prawdziwie i porywająco! Myśląc o sobie - mogę przyznać, że jestem kobietą i uwielbiam to w sobie. Przede wszystkim uwielbiam siebie jako świeżą 40-stkę ;-) i wszystkim tego życzę, by odpuścić to, co zbędne i cieszyć się sobą tu i teraz ;-) pozdrawiam cię ciepło i dziękuję za ten post - dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ludzi z podniesioną głową! :)

      Usuń
  3. Aj zapomniałam jeszcze o tym, że... zdjęcia piękne - dla mnie nr 1 ostatnie!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, Kochana <3 Też bardzo je lubię, a to tylko fragment sesji. Reszta to już private collection :)

      Usuń

Spodobał Ci się tekst? - skomentuj. Nie spodobał? - udostępnij.
Albo i na odwrót.