Poczytaj coś dobrego

Spodobał mi się ten ShareWeek. To takie przyjemne uczucie, gdy piszę, że ktoś robi świetną robotę przekazując światu coś wartościowego i/lub interesującego. Podczas zabawy w SW polecałam 3 blogi, ale przecież nie tylko do nich zaglądam. Czasu na czytanie internetów mam coraz mniej, ale w każdym tygodniu wpadnie mi w oczy jakiś fajny tekst zasługujący na share. W ostatnich dniach wpadły mi te:


1. Fabjulus opisała krótką historię o miłości, która jest głupia i psuje całą frajdę ze związku opartego na seksie. Miał być układ idealny, a wyszło jak zwykle. Czytajcie Fuck Frienrd Error i nie zapomnijcie zachwycać się lekkim piórem i błyskotliwymi porównaniami: "Niby coś między nimi zaiskrzyło, ale ona była świeżo po zakończeniu związku toksycznego jak smog nad Krakowem, a on z rzeczy stałych cenił tylko łącze do internetu".

2. Buuba też porwała mnie opowieścią, ale z zupełnie innej beczki. To trzymający w napięciu deszczowiec, który czyta się - jak dobre thrillery - z oczami wystającymi znad koca... "Serce bije wszystkim, zbliża się trzecia, burza i oprawca nie pozwalają o sobie zapomnieć. A ja nigdy nie zapomnę tego widoku po otwarciu drzwi. Otchłań ciemności i woda skapująca litrami z dachu ganku, oraz sakramentalne ding dong. Nikogo nie było." Ding Dong kończy się nieoczekiwanym zwrotem akcji. Koniecznie sprawdźcie jakim. 

3. Szafa Tosi podsumowała swoją trzyletnią blogową twórczość. Ale nie tak całkiem zwyczajnie, tylko hojnie częstując mnie garścią wzruszeń. Napisała o tym jak można zmieniać świat. Choć tak właściwie ... "Zmieniać świat na lepsze nie jest łatwo ... Świat jak świat ... ale jednego konkretnego człowieka to jest coś". Ciekawi jak? W Meli wszystko pięknie wyjaśnia. Pięknie - as always.

4. Tłum już wydał wyrok w sprawie Fabiana Nadolskiego, ale - jak zawsze w takich sytuacjach - jest to lincz w dużej mierze bezmyślny. Mamadu prezentuje głos trzeźwiący. Na pewno nie przesądza on o sprawie, ale pozwala spojrzeć na nią z innej perspektywy.
Nie wiem gdzie leży prawda, ale wiem, że to dziecko cierpi cały czas. Nie tylko z powodu przemocy, ale też dlatego, że bezwiednie jest obiektem szarpaniny głodnej sensacji i żądnej "sprawiedliwości" masy. Bardziej niż szubienicy dla któregoś z rodziców życzyłabym sobie miłości dla tego chłopca. I świętego spokoju.

5. Mama Granda przepisała uczucia chyba każdej mamy [przynajmniej] dwójki dzieci. Szczerze, prosto i bez usprawiedliwień - wszystko to, czego ja zawsze bałam się wyciągnąć na wierzch. Wszystko to, do czego mamy mają prawo, choć wydaje im się to przeciwieństwem miłości macierzyńskiej. Z ulgą przeczytałam Nigdy Nie Byłam Wózkowa i uśmiechnęłam się do własnego zmęczenia. Będąc mamą trzeba umieć też być sobą, łącznie z własnymi słabościami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się tekst? - skomentuj. Nie spodobał? - udostępnij.
Albo i na odwrót.