wtorek, 2 sierpnia 2016
poniedziałek, 18 lipca 2016
Co łączy tragedię w Nicei i reklamę paraolimpiady - czyli dokąd zmierzasz świecie?
Piątek.
Ranek obudził mnie widokiem skąpanego w słońcu ogrodu. Powiew ciepłego wiatru przywodził na myśl beztroskie dzieciństwo, najpiękniejsze wakacyjne piosenki i zwiewne letnie sukienki w grochy. Wstałam z łóżka ostrożnie, żeby nie obudzić dzieci. Przyjemnie tak przed wyjściem na poligon dnia posnuć się jeszcze leniwie po domu, odsłonić rolety, wpuszczając do środka złoty kawałek nieba, skorzystać z kruchej ciszy poranka. Usiadłam do komputera, żeby choć chwilę popracować. Przy okazji jak zawsze rzut okiem na fejsa, foty pięknych koleżanek, których aż grzech nie polajkować i jeszcze szybki zwiad co tam na FP. Oraz wieści ze świata. A tam ... zamach w Nicei. Druzgocąca liczba ofiar i rannych. Znów!
czwartek, 7 lipca 2016
Nowy rozdział w historii Świata: Mery
Był piękny lipcowy dzień. Nawet zbyt piękny. Lato 2013 jak na złość zaczęło się wcześnie i intensywnie, co ciężarnej u progu rozwiązania nie sprawia specjalnej przyjemności. Co więcej został jeszcze tydzień do rozładowania nas z dwupaku, czyli realnie rzecz biorąc jakieś 561563462748 dni. Dla poprawy nastroju wybrałam się do fryzjera. Niestety mojemu nastrojowi nic nie było w stanie pomóc. Moje nieżaroodporne wcielenie sunęło w pocie czoła pędem ślimaka i niewybrednie przeklinało swój los.
Właśnie wtedy, turlając się ulicą, a następnie siedząc w fotelu poczułam TO, choć wówczas nie utożsamiałam tego uczucia z TYM. Jakiś tam niewinny skurcz - niby jeden z wielu. A okazał się zaraniem nowej ery!
wtorek, 14 czerwca 2016
Cieszę się, że mam to już za sobą
Na przestrzeni ostatniego roku obserwowałam w blogosferze piękne zjawisko narodzin nowych dzieci. Na początku co rusz natrafiałam na Fan Page'ach na radosne nowiny o znamiennych dwóch kreskach, a następnie z wypiekami na twarzy "witałam" kruszynę na świecie. Przy czym chodzi o blogerów, spodziewających się drugiego dziecka.
No i zaczęło się! Wpisy o konfrontacji starszaka i niemowlaka, podziale matczynej uwagi, łagodzeniu konfliktów między rodzeństwem. Wyprawki, recenzje, porady, cudawianki. A wszystko to okraszone masą uroczych zdjęć i opowieści ze świeżo rozmnożonych rodzin.
wtorek, 7 czerwca 2016
Dzieciństwo jest jak kurs nauki jazdy samochodem
Siadasz pierwszy raz na miejscu kierowcy auta. Czy masz lat 18, 30 czy 50 - nieważne, istotne jest to, że bez żadnej wiedzy i umiejętności zasiadasz za sterem czterokołowej maszyny. Instruktor palcem wskazuje co gdzie w samochodzie się znajduje, odczytuje z tabeli wszystkie znaki drogowe i rozszyfrowuje ich tajemnicę, objaśnia podstawowe zasady panujące na drodze i ... ruszacie w trasę. Odpalasz wóz, zapuszczasz muzę, manewr po placu - raz i szus na miasto. Zgrabnie zmieniasz biegi, gładko ogarniasz koordynację noga-ręka-oko, grzecznie przepuszczasz pieszych, koty, a nawet rowerzystów. Auto nie gaśnie ci nigdy, nie przysmażasz sprzęgła, a wycieraczki nie uruchamiają się "samoistnie". Jedziesz na luziku, instruktor siedzi tylko pro forma i wydaje komunikaty: "w lewo", "w prawo", "pod mcdonald". Parkowanie i tankowanie możecie sobie darować, bo przecież taka pojętność nie wymaga dokształcania.
czwartek, 26 maja 2016
Nic dwa razy się nie zdarza
Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
A jednak zdarzyło się dwa razy. Czy byłam uczniem najtępszym w szkole świata, skoro mogę repetować i zimy, i lata?
Zdarzyłam się drugi raz. Ja. Taka sama. Niebieskooka, blondwłosa, charakterna.
Znów rozbijam kolana o te same kamienie. Ponownie złoszczę się, kiedy coś mi nie wyjdzie. Identycznie zjada mnie ambicja i tak samo kocham rysunek i śpiew. Znowu grymaszę przy pomidorach i gardzę surówkami. Stroję się przed lustrem i najbardziej lubię warkocze.
środa, 25 maja 2016
Surowo zabronione: SWOBODA
Domek - zjeżdżalnia. Plastikowa, mała taka, że większe dziecko nie zdąży zbytnio pupy zsunąć ze ślizgu, a już nogi ma na ziemi. Trójka nieletnich: ośmiolatek, czterolatka, dwulatka. Nieopodal stolik z gromadką dorosłych - wszyscy zwróceni ku oddanym zabawie dzieciakom. Jest przyjemne, ciepłe popołudnie. Początek wesela. Spokój i beztroskę burzy jednak kaskaderski popis czterolatki: brawurowy zjazd ... na brzuchu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



